sobota, 15 maja 2010

31.08.2007 Rozstanie...

They say we never landed on the moon
There's no wind there, they assume
I guess conspiracies are nothing new
But I'm sure i've been there with you

And I don't believe that in space
The only life is here on earth
How could we be the only race
That loves and hates 'til death from birth

But I do believe in love
Though I should never rely on love
Nothing else excites me
But loving you

Is it true a politician's heart
Can rust away and fall apart
I guess it must be hard
It must be hard
To know what's good
And to know what's easy

You might think it's strange
For all my wild ideas
But I do not believe that change
Can ever happen without tears

But I do believe in love
Though I should never rely on love
Nothing else excites me
Katie Melua "I do believe in love"

Jak to szybko minelo...a dzisiaj juz ostatni dzien wakacji, ale nie o wakacje tu chodzi. Ty wiesz najlepiej... Bo co innego teraz bedzie dla nas znaczylo "kocham". To samo, a jednak... Musimy sie nauczyc byc ze soba pomimo wszystko. Teraz bylo latwo. Kilka minut nas dzielilo, nie bylo nic do ukrycia przed soba. I kiedy te kilka minut zmieni sie w godziny, niech do ukrycia bedzie jeszcze mniej. To niesamowite, jak ten czas pedzi. Dopiero tutaj przyjechalam, zaczelam prace, wakacje...A tu juz po pracy, po wakacjach. Zawsze zostawaly po lecie wspomnienia, lepsze i gorsze, ale bylo co opowiadac w jesienne plotkarskie wieczory:) teraz jest pieknie. Bo mam najwspanialsza pamiatke z wakacji, jaka mogla bym sobie wyobrazic...Mam Ciebie. Jestes moim amuletem, ktory nigdy nie zawodzi. Bezcenny, szlachetny, piekny amulet. Moja ukryta bron, ktorej uzywam, gdy cos mnie przytlacza. I choc dzisiaj nie moglam juz przestac plakac, to po czesci byly to lzy szczescia...

Nie chce teraz wypisywac zdan typu: "czastka Ciebie bedzie caly czas przy mnie..." i takie tam oklepane wypociny...

Po prostu jestes, ja jestem i to jest najpiekniejsze. I choc boli rozlaka to wiem, ze nic sie nie konczy, tylko nastepuje mala zmiana. Przeciez jestesmy razem, zadbamy o nasz zwiazek najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie mozemy zaprzepascic takiej szansy, to zbyt piekne, abysmy mogli to zniszczyc. Wierze, ze nasze slowa nie sa puste i nic nie znaczace. Sa to nasze slowa, wieczne, zywe...

Wlasnie cos postanowilam. Ty dowiesz sie o tym dopiero jutro, bo spisz, daleka droga przed nami. Od teraz to juz nie jest moj blog. Dalam Ci siebie wiec daje Ci moje zycie. Ten blog to jakas mala czastka mojego zycia wiec masz do niego wstep. Nie zawsze bede miala mozliwosci i czas, aby go zasilac nowymi tekstami, wiec to zadanie powierzam rowniez Tobie. Od teraz to jest blog Dorotki i Marka. Nasz blog. Cos wspolnego...no coz, od czegos trzeba zaczac :)

Czy powinnam przedstawic wspolautora? Mysle, ze to niekonieczne. Kocham Cie, to wystarczy jak na razie. I przepraszam za brak polskich liter, ale ten komputer doesn't know polish :)

Milego powrotu do szkoly. Wiec wracam. Wracam w lasy, do tych wszystkich dzikow, lisow, brzoz i jesionow:) i do tej dziczyzny w postaci zielonych ludkow, juz w poniedzialek wdzieje moj zielony ciemnooliwkowy mundur i w las!...A rano juz w Bieszczady...wiec pora spac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz