sobota, 15 maja 2010
31.05.2009 Trzydziesty pierwszy maj
Życie jest takie zaskakujące, rozwijające się życie jest niesamowite, magiczne. Już 18 tygodni mija, odkąd mam Ciebie tak blisko, pod sercem. Czuję Cię coraz bardziej, mówię do Ciebie. Nasza mała kruszynka, na którą czekamy... Czekam na Was oboje, na moje dwie największe Miłości. Na moją rodzinę, na nasze wspólne chwile. Teraz jest ich tak niewiele, tak dużo jest rzeczy, które muszą być na pierwszym miejscu. Tyle jeszcze dni, miesięcy, by spokojnie zasnąć przy Tobie i nie bać się, że następnej nocy nie spędzimy już razem. Tyle jeszcze samotnych godzin przed nami, tyle tęsknoty za Twoimi oczami. Moje dłonie są takie zimne, gdy Ciebie nie mogą dotknąć. Tyle we mnie tęsknoty i łez, ale najwięcej teraz we mnie jest miłości, miłości do Ciebie, Skarbie, i do Ciebie malutki człowieczku. Za parę miesięcy zobaczę Twoje oczka, rączki, buzię. Tak bardzo jednak się boję, martwię, dałabym wszystko, co mam, żeby wszystko było w porządku... A za miesiąc powiem Ci Kochanie najpiękniejsze słowa, one mają taką ogromną siłę. Będę przy Tobie już do końca. Razem... we trójkę... tak strasznie mi Ciebie brakuje... Patrzę w okno i widzę tylko swoje odbicie, samotne i takie niekompletne bez Ciebie. Nic nie cieszy mnie tak bardzo jak wtedy, gdy mogę podzielić się radością z Tobą. Wzloty nie cieszą gdy Ciebie nie ma, a porażki bolą ze zdwojoną siłą. Razem noc to moment, osobno to strasznie pusty czas, kiedy przez sen szukam Twojego ciała... Nie mając Twojego ciepła nie potrafię zaznać spokoju, czuję się taka bezsilna i słaba. Wróć do mnie Kochanie jak najszybciej, tak bardzo Ciebie potrzebujemy... Kocham Cię
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz