piątek, 30 grudnia 2011

wszystko nagle i boleśnie we mnie odżylo. I boli. Tak bardzo wszystko boli. Dawne rany nigdy się nie zabliźnily i chyba na zawsze pozostaną otwarte. Obudzily sie we mnie emocje skrywane przez lata. I zrozumialam, ze nigdy nie wybacze. Zrozumialam tez ze nigdy nie wylecze sie z ciaglego poczucia winy za cale zlo. Nie uchronilam wlasnego dziecka przed moim krzykiem. Nie potrafilam dla niej powstrzymac sie od lez. Nie wiem kiedy tam pojade, a juz na pewno nie sama. Nawet nie moge napisac wszystkiego, takie okropne i zle mam w sobie mysli. Boje sie o tym mowic. Ciagle chce mi sie plakac gdy tylko pomysle o niedzielnym dniu. Wrocilo do mnie wszystko i nie wiem kiedy to wyjdzie. Trucizna która zniszczyla moje dziecinstwo. Nie pozwole zeby to dotknelo moje dziecko. Granica zostala przekroczona i teraz juz mozemy sie spodziewac wszystkiego.

Violetta Villas "Do Ciebie, Mamo"

Mamo, smutno tu i obco
drzewa inne rosną
i ciszy nikt nie zna tu

Mamo, nie myśl, że się skarżę
żal mi tylko marzeń
dziecięcych dni, moich dni

Widzę znów nasz dom
ciebie mamo w nim
wspominam stary klon
ciemny i wysoki jak dym

Mamo wołam twoje imię
znowu jesteś przy mnie
jak za dawnych lat

Widzę znów nasz dom
ciebie mamo w nim
wspominam stary klon
ciemny i wysoki jak dym

Mamo w sercu cię kołyszę
list do ciebie piszę
ciemny jak ta noc

To nieprawda mamo
jutro wyślę list
i będzie mamo tak jak miało być
a ty mamo śpij
jeszcze noc dobrze śpij
o Mamo...

czwartek, 24 listopada 2011

krótka historia

Telefon milczy i już nie nawiedzają jej dziwne myśli. Nie sprawdza juz intuicyjnie numeru, który dawno juz nie ma wlasciciela. Tylko ciemna postac nawiedzila ja na krótka chwile tamtego wieczoru, tak bardzo chlodnego i mroznego. Tamte lzy dawno juz powedrowaly w niepamiec i rozmowy do rana ucichly na zawsze. Tamtego wieczoru pod powiekami przywedrowal i usiadl naprzeciwko. Milczal, ale nie przestawal patrzec. Wnikliwe spojrzenie wiercilo w jej glowie ogromna dziure niepewnosci. Odganiajac niewlasciwe mysli poprawila wlosy a w glowie przewierconej na wylot jego spojrzeniem odbijalo sie echo tamtych slow. "W Twoich oczach widzę swoje odbicie" - uslyszal. Jego spojrzenie stawalo sie coraz bardziej puste i nie wywieralo juz na niej takiego mocnego wrazenia. Bo w jego oczach widziala jedynie odbicie swojej twarzy. Jak w lusterku. Lusterko nie czuje. Lusterko nie kocha. Jest zimne. Do lusterka nie mozna sie nawet za bardzo zblizyc, bo nic wtedy nie zobaczysz. Stal się lusterkiem. Zimnym szklem. A może zawsze byl. Tak wiele chciala mu kiedys powiedziec. Ciagle chciala do niego mowic. W tej chwili poczula, ze nie ma z nim o czym rozmawiac. Jego oczy patrzyly tepo w dal, juz nie na nią. Wyraz jego twarzy tak jej się znudzil, ze zamknela oczy. Jeszcze raz powedrowala nad jezioro, byla chlodna noc. Gdy jej dlon więzil jego mocny uscisk, popatrzyla ostatni raz w jego oczy. Pogladzila jego szorstki policzek i pożegnala go bez slow. Wiedzieli oboje, ze to ostatnia taka noc. Tym razem nie plakala. Ucieszyla się, że to ona ma tym razem przewage. Ze to ona pozegnala jego, na zawsze, bez odwrotu. Potrzebna jej byla ta krótka wędrówka o kilkaset nocy do tylu. Jak wehikul czasu... Powrocic do wspomnien, by zmienic przeszlośc. I terazniejszosc. Przynajmniej w sercu, w glowie. Bo teraz na pewno nie bylo by tak samo.

sobota, 15 stycznia 2011

tęsknota

...tylko nie bardzo wiem, za czym. Wiem tylko, że DDA ciężko jest osiągnąć stan szczęścia i zadowolenia. To nie jest normalne, wycofuję się, nie mam sił walczyć. Ale walczyć, z czym, z kim? Tracę Boga a tak bardzo chcę do niego wrócić. Muszę do niego wrócić, bo jeśli nie On, to kto i co? Potrzebuję pogadać. Nie chcę już szeptać. Potrzebuję dnia dla siebie, a może właśnie potrzebuję ludzi? Ciężkie jest takie "przeczekiwanie", udawanie, że wszystko jest w porządku, już z resztą nawet nie uśmiecham się na siłę, bo przestało mi to wychodzić...