sobota, 15 maja 2010

07.07.2008 Jak to jest?

Jak to jest kochać kogoś i nie chcieć jednocześnie... nie wiem, ale Ty wiesz... Nie mogę sobie tego wytłumaczyć, nie umiem tego zapomnieć. Ale Ty też wielu rzeczy nie rozumiesz. Jak jest teraz? Parę dni temu było najpiękniej jak może być między mężczyzną, a kobietą. Jak będzie jutro? Mam nadzieję, że nie gorzej... Tak się teraz boję o Ciebie i o nas... boję się, że żal, zwątpienie znów zamkną mi do Ciebie wszystkie furtki. Nawet te, których nie ma... Czasami mi się wydaje, że wszystko, co robię, robię źle, jak nie dla siebie, to dla kogoś innego. Moja Kaja zginęła... Czy to głupie wylewać łzy za zwierzakiem, "fałszywym" kotem? Była wyjątkowa dla mnie tak jak dla innych inne ukochane zwierzę... Czasami chciałabym być takim kotkiem... ile miłości człowiek potrafi wlać w taką małą istotką. Była kochana, dziwne będzie wrócić do domu i nie usłyszeć jej piskliwego "miau"... pokochałam tego kota odkąd go zobaczyłam, a teraz jej nie ma... Ale bez Ciebie świat jest bardziej samotny, Kochanie. Tęsknota za Tobą to jak nieuleczalna choroba, na którą nie ma nawet środka uśmierzającego ból. A trochę to wszystko ostatnimi czasy bolało... To, w jaki sposób już próbowałam do Ciebie dotrzeć... w pewnym momencie już myślałam, że jednak mi się nie uda, ale wciąż próbowałam, mówiłam, mówiłam, mówiłam... Wszystko, co czułam wypływało ze mnie ciężkimi, słonymi łzami. Potrafiłam wbić paznokcie w ramię, żeby tylko jakoś dać upust temu olbrzymiemu kamieniowi, który dławił mnie w środku. Nie wiem, czy tak to wszystko powinno wyglądać, ale nie potrafię inaczej. Żyję wciąż z nadzieją, że żadne z nas już więcej tak drugiego nie zrani. Czy warto mieć nadzieję? W naszym przypadku, i w wielu innych, na pewno tak. Może za jakiś czas strach, że to może się powtórzyć, umrze śmiercią naturalną, może ten lęk się wypali... Może jeszcze mi zaufasz, bo bez tego nie widzę nas... ale wciąż czekam, choć moja cierpliwość czasami chce powiedzieć, że nie ma już siły by tak czekać... Tylko, że od tamtych chwil nie minęło jeszcze chyba wystarczająco dużo czasu na to, byś zaczął ufać... Przyznam się, że mi tego zaufania też trochę brakuje... Ale bez Ciebie było by strasznie. Na pewno świat by się nie skończył, ale byłby taki ubogi i szary... Wydaje mi się, że piszę trochę bez ładu i trochę... płytko... Pójdę już więc w objęcia Morfeusza... o ile mnie zechce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz