sobota, 15 maja 2010
24.08.2008
To wszystko juz mnie powoli wykancza... Ciagle robie wszystko zle,a jak czegos nie zrobie to tez jest zle... Pretensja goni pretensje i boli coraz mocniej, a lzy staja sie coraz ciezsze i rzezbia w policzkach glebokie, piekace rany... Nigdy nie uwierzysz, nigdy nie zaufasz... Po co wiec to wszystko... Skoro jestem taka do konca, do spodu, od stop do czubka glowy do niczego, odejdz. Niech juz Cie nie mecze, niech nie denerwuje, niech juz w koncu mnie nie bedzie... Skoro kazde niemal slowo ktore wyplywa z moich ust to "gówno prawda"... odejdz i nie ran mnie slowami, nie zadawaj takich ciosow, po prostu odejdz, zrozumiem, widocznie nie da sie ze mna zyc. Widocznie nie potrafie, nie umiem byc taka, jaka chcialbys zebym byla. Widocznie nie dorastam do piet Twojemu idealowi kobiety. Juz tak duzo dostalam sygnalow od Ciebie, ze tak wlasnie jest, ze jestem do niczego, ze jedyne co potrafie to tylko psuc, ranic, niszczyc i klamac...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz