sobota, 15 stycznia 2011

tęsknota

...tylko nie bardzo wiem, za czym. Wiem tylko, że DDA ciężko jest osiągnąć stan szczęścia i zadowolenia. To nie jest normalne, wycofuję się, nie mam sił walczyć. Ale walczyć, z czym, z kim? Tracę Boga a tak bardzo chcę do niego wrócić. Muszę do niego wrócić, bo jeśli nie On, to kto i co? Potrzebuję pogadać. Nie chcę już szeptać. Potrzebuję dnia dla siebie, a może właśnie potrzebuję ludzi? Ciężkie jest takie "przeczekiwanie", udawanie, że wszystko jest w porządku, już z resztą nawet nie uśmiecham się na siłę, bo przestało mi to wychodzić...