Kto wie
może to bies siedzi w prawym przedsionku
a czad w moich nogach
i ślą sobie czasami listy nie-miłosne
Kto wie
może to ja jestem listonoszem
i biegam w tę i we w tę
rozsyłając nasiona przekornej przyjaźni
Kto wie
może to do mnie wyciąga ręce
pogmatwana kosodrzewina
idąca gdzieś z moimi myślami w parze
Idą
ślamazarny opasły bies
bo zima mu się dłużyła
i czad zielony
chyba zasnął i zapomniał
bo porósł mchem
przecież to Bieszczady...
Idą
razem z kosówką
moimi stopami po rosie
ślamazara trzyma mapę
niepotrzebnie
Cóż
zima mu się dłużyła
przecież to Bieszczady
dom wielopiętrowy
tutaj wszyscy samotni
tutaj wszyscy razem
diabli anieli ja wy i ta sosna pokrzywiona
ślamazary i cała reszta
pijemy wszyscy z jednego źródła
mieszaną wodę
dziwną wodę dającą oddech
przecież to Bieszczady ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz