sobota, 15 maja 2010

18.09.2007 Kocham Cię...

Nadszedł czas bym i ja pozostawił coś na naszym blogu. Mam tyle do powiedzenia, że nie starczyłoby nocy, aby o wszystkim napisać...

Nasza rozłąka trwa ponad dwa tygodnie, nie jest to długi okres, jednak możemy już z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że nasza znajomość, miłość to nie było jedynie wakacyjne zauroczenie. Trwamy, nasza miłość trwa, rozkwita i nabiera barw. Kocham i tęsknię, te słowa najczęściej goszczą na naszych ustach, w naszych głowach, doskonale opisują sytuację, w której przyszło nam się znaleźć. Na szczęście mamy siebie i te nieliczne dni, w których możemy być razem, to jest nasze święto, wspólnie celebrowane...

Teraz siedzę sam w pokoju, patrzę w głębię nocy, słyszę rozbijające się o parapet krople deszczu i wypatruję Twojej twarzy, uśmiechu, rozpalonych policzków. Niestety, widzę tylko ciepłe światło latarń i cienie, jakie pozostawiają na mokrym chodniku. Czasem wydaje mi się, że Cię widzę w mroku, jak zjawę, którą rozwiewa lekki podmuch jesiennego wiatru...
Wracam wtedy do pokoju i wspominam nasze pierwsze spotkanie, pierwsze słowa, gest. Tych chwil już nigdy nie zapomnę, zostaną ze mną na zawsze... Pamiętam, kiedy Twoja dłoń znalazła się w mojej dłoni po raz pierwszy, poczułem ciepło, strach, serce drżało. Nie było to łatwe, gesty, słowa mają dla mnie ogromne znaczenie, moc budowania i niszczenia... To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, nie byłem na nią przygotowany, nie szukałem jej, wręcz się przed nią broniłem. Los jednak przygotował inny scenariusz, codziennie, a nawet w każdej minucie odwracamy kolejne jego karty... już nie osobno, teraz gramy główne role razem... co kryje się dalej, jaki będzie koniec, a może wcale go nie ma?
Pewnej nocy stało się... wszystko się zaczęło, nasza przeszłość została oddzielona od przyszłości, pierwszy raz powiedziałem kocham. Byliśmy jak na dachu świata, ponad tym wszystkim, ponad codziennością, a w dole migotało całe miasto. Płakałaś wtedy w moich ramionach, Twoje łzy napawały mnie lękiem, a zarazem dawały szczęście, poczucie jedności z Tobą. Nie wiedziałem jak na nie zareagować co powiedzieć, jedyne co mogłem zrobić to przytulić mocno do siebie, otrzeć łzy... jeszcze raz powiedzieć kocham. To jedno słowo w którym jest zawarta cała istota naszego człowieczeństwa, tajemnica życia, nas samych. Nie ma takiego drugiego, wypowiadanego tak czule i delikatnie, a zarazem wyrażającego tyle siły i emocji... Codziennie będę Ci mówił kocham...

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz