sobota, 15 maja 2010
06.08.2007 Jakoś tak...
Tydzień pełen wrażeń...i Ty. Całe dnie wypełnione Tobą po brzegi i doprawione słodką niewiedzą wymieszaną z kroplą strachu i gramem ciekawości. Noce z Tobą - raz blisko, raz daleko, ale z Tobą, przy Tobie i dla Ciebie. Broniłam się, o tak, może nie widzieliście, nie chciałam wpuścić Cię do głowy, a jednak sama otworzyłam drzwi...pchnęłam z całej siły do przodu byś bez potknięcia mógł zwiedzić moje wnętrze. A teraz...a teraz piszesz mi i mówisz coś, co z Twoich ust brzmi jak opadająca mgła na bezradne płaczące już i tak wierzby. Czego ja chcę? Ciebie? Twojego ciepła? Dotyku? Głosu? Oczu? Tego nie wiem... wiem tylko, że możesz przyszyć mi skrzydła, które on mi odciął...Możesz, ale co później, czy będziesz miał siłę, żeby nauczyć mnie latać za pomocą poniszczonych skrzydeł? Jeszcze wczoraj myślałam, że będę latać, a teraz jestem pewna, że to Ty musisz mnie trzymać, żebym nie upadła...Na razie po prostu mnie przytul, mocno, a zarazem delikatnie, żebym nie straciła oddechu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz