sobota, 15 maja 2010
31.05.2008 Pozwalam Ci odejść...
Gdzie jesteś, kawałku mojej duszy? Czy to lekki podmuch wiosennego wiatru zabrał mi Ciebie... Gdzie jesteś, połówko mojego serca... Czy rozpuściła Cię mała łza zwątpienia... Co się stało ze mną, gdzie ja jestem... Nie ma mnie, nie żyję, nie potrafię żyć bez samej siebie... Gdy powiedziałeś mi, że nigdy nie będziesz ze mną szczęśliwy, moją duszę skruszył wstyd i bezsens... Brak chęci życia wtargnął się we mnie tak nagle, jak nagle Ty zamknąłeś przede mną drzwi... To było to, na co się czeka nieraz całe życie, to było to, co się nigdy nie powtarza... Mieliśmy to, czego pragnie niemal każdy. Patrzyliśmy w jedym kierunku, rozumieliśmy się bez słów, co z tym zrobiliśmy? Gdzie te wszystkie słowa, noce, dnie... Gdzie to wszystko się podziało, z czym nam się pomieszało, dlaczego przestało mieć znaczenie nagle to, co w życiu najważniejsze... Jak żyć teraz samemu i nie stać się zimną skałą? Jak samemu patrzeć nocą w gwiazdy, jak trzymać za rękę tylko strach? Gdzie ja mam się teraz ulokować, w czym pokładać swoje nadzieje, jak zmienić cel, czym go zastąpić? Czym wytrzeć łzy, na które sobie zapracowałam? Jak wytłumaczyć sobie samej, że nic już nie ma... Gdzie schować prawdę o swoich uczuciach, skąd wziąć siłę na te wszystkie kłamstwa, którymi będę musiała się teraz karmić? Jak mam przestać płakać, gdy serce się rozdziera na szczątki? Jak wyrzucić z siebie cały ten żal, cały smutek i nie wpuszczać ich do siebie nigdy więcej? Nauczyłeś mnie tak dużo... Ale tego mnie nie nauczyłeś, nie nauczyłeś mnie przestawać kochać... Nagle zatrzasnąłeś przede mną wszystkie drzwi... Rzuciłeś mnie z całej siły z nieba na ziemię, a moje stopy dotknęły piekła, w którym powoli cała się zanurzam. Nie mam już na nic nadziei, nie mam na nic szans... Ze śmiercią lepiej jest się pogodzić... Nigdy nie czułam czegoś takiego... skończyło się moje prawdziwe życie, więc pozwalam Ci odejść... Kocham Cię Skarbie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz