sobota, 15 maja 2010
09.07.2008
Czekam wciąż na Ciebie i w zachmurzonym niebie nawet widzę nadzieję. Wszystkie sny, które zabiliśmy tyloma gorzkimi słowami, zaczynają znów przychodzić do mnie co noc. Za ciężkimi grafitowymi chmurami potrafię znowu zobaczyć mgliste słoneczne promienie zbyt słabe jeszcze, by oświecić nasze serca. Z każdym dniem, godziną jednak coraz więcej ciepła dociera do mnie, do środka mojej duszy. To Twój uśmiech, który tak łapczywie chwytałam ostatnio, chciałam się nim najeść do syta, na zapas i po czubek głowy... Jego obraz wciąż mam przed sobą, gdziekolwiek bym nie była towarzyszy mi i stara się mówić "wciąż kocham"... zbieram Twoje wszystkie piękne słowa do dłoni i mocno zaciskam pięść, by nigdy więcej już mi nie uciekły. I wierzę, że mogę je zatrzymać, że mogę nawet otworzyć lekko dłoń a one i tak będą przy mnie, we mnie i będę słyszeć ich echo gdy zamknę oczy choć na chwilę. Mam ataki nagłej, ogromnej i kłującej tęsknoty. Patrzę wtedy w porysowany ekranik telefonu i wyczekuję choćby krótkiej wiadomości od Ciebie. I czasami jest, co ładuje baterie mojego szczęścia na jakiś czas. Ale to nie jest w stanie w żadnym stopniu zastąpić Twojego ciała, które mogę dotknąć bez obawy, że rozpłynie się jak zjawa. Nic nie zastąpi mi Ciebie, nic i nikt. Tak czekam na parę wspólnych chwil, doczekać się nie mogę ale wiem, że takie nadejdą i wiem, że będzie cudownie. Dlaczego przy Tobie godziny uciekają jak sekundy, a gdy Cię przy mnie nie ma, to minuty ciągną się jak całe dnie...? Znów wierzę w nas z całego serca...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz