czwartek, 24 listopada 2011

krótka historia

Telefon milczy i już nie nawiedzają jej dziwne myśli. Nie sprawdza juz intuicyjnie numeru, który dawno juz nie ma wlasciciela. Tylko ciemna postac nawiedzila ja na krótka chwile tamtego wieczoru, tak bardzo chlodnego i mroznego. Tamte lzy dawno juz powedrowaly w niepamiec i rozmowy do rana ucichly na zawsze. Tamtego wieczoru pod powiekami przywedrowal i usiadl naprzeciwko. Milczal, ale nie przestawal patrzec. Wnikliwe spojrzenie wiercilo w jej glowie ogromna dziure niepewnosci. Odganiajac niewlasciwe mysli poprawila wlosy a w glowie przewierconej na wylot jego spojrzeniem odbijalo sie echo tamtych slow. "W Twoich oczach widzę swoje odbicie" - uslyszal. Jego spojrzenie stawalo sie coraz bardziej puste i nie wywieralo juz na niej takiego mocnego wrazenia. Bo w jego oczach widziala jedynie odbicie swojej twarzy. Jak w lusterku. Lusterko nie czuje. Lusterko nie kocha. Jest zimne. Do lusterka nie mozna sie nawet za bardzo zblizyc, bo nic wtedy nie zobaczysz. Stal się lusterkiem. Zimnym szklem. A może zawsze byl. Tak wiele chciala mu kiedys powiedziec. Ciagle chciala do niego mowic. W tej chwili poczula, ze nie ma z nim o czym rozmawiac. Jego oczy patrzyly tepo w dal, juz nie na nią. Wyraz jego twarzy tak jej się znudzil, ze zamknela oczy. Jeszcze raz powedrowala nad jezioro, byla chlodna noc. Gdy jej dlon więzil jego mocny uscisk, popatrzyla ostatni raz w jego oczy. Pogladzila jego szorstki policzek i pożegnala go bez slow. Wiedzieli oboje, ze to ostatnia taka noc. Tym razem nie plakala. Ucieszyla się, że to ona ma tym razem przewage. Ze to ona pozegnala jego, na zawsze, bez odwrotu. Potrzebna jej byla ta krótka wędrówka o kilkaset nocy do tylu. Jak wehikul czasu... Powrocic do wspomnien, by zmienic przeszlośc. I terazniejszosc. Przynajmniej w sercu, w glowie. Bo teraz na pewno nie bylo by tak samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz