...kiedy mam wreszcie czas dla samiutkiej siebie, nie mam pojęcia, co robić. Myślę o tym, czego nie zrobiłam, albo co zrobiłam dzisiaj źle. Myślę dzisiaj o tym jak to wszystko będzie. Myślę o tym, że znów nie posprzątałam w pokoju, tylko po zaśnięciu malutkiej zasiadłam z drinkiem przed komputer. W poszukiwaniu taniej spacerówki. Dla malutkiej.
Cały dzień patrzyłam na nią z podziwem, zachwytem, miłością... Kocham ją nad życie, jest cudownym, zdrowym dzieckiem, które tak pięknie się uśmiecha. I uwielbiam, kiedy raczkuje za mną do kuchni albo do łazienki i z ciekawością patrzy, co ja takiego robię. Teraz, kiedy potrafi troszkę zająć się sobą na chwilę, a ja mogę obserwować jej postępy, to, że z każdym dniem radzi sobie coraz lepiej, teraz tak mocno czuję, jak bardzo kocham swoją rodzinę, że mimo trudności nie zamieniłabym jej na nic w świecie. Czuję coś tak cudownego jak bezgraniczną miłość do malutkiej i jej tatusia. Bez nich moje życie nie było by warte złamanego grosza. I choć na początku tęskniłam za "wolnością" - teraz wiem, że mam wszystko czego pragnę. Cudowną córeczkę i świetnego męża. Zaczyna nam się wszystko układać, kupujemy dom, remontujemy i pewnie za rok już tam będziemy sobie mieszkać i jeść kiełbaskę z grilla :)
Patrzę, jak moja córeczka staje się coraz bardziej samodzielna, co mnie cieszy, zachwyca i nawet trochę przeraża. Kiedyś przestanę być jej potrzebna. Nie będę już musiała nosić jej na rękach, nie będzie chciała już, żebym głaskała ją po główce przed spaniem. Trochę mi smutno jak sobie o tym myślę. Czas biegnie tak szybko, malutka dopiero kopała mnie w środku po żebrach, a już raczkuje i próbuje wstawać. Sama, na tym świecie.
Czas biegnie jak szalony, złości, chwile zwątpienia umykają razem z nim, a miłość jest coraz bardziej silna i dojrzała, i Oleńka potrafi już klaskać dłońmi :) malutkimi cudownymi rączkami. I tak ślicznie woła "niania" jak przyjdę ze sklepu :) i wita mnie tak w korytarzu :)
Życie jest piękne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz